Analiza po walce Tybura vs Struve

Małą tradycją stało się już, że z okazji walk naszego zawodnika – Marcina Tybury, publikujemy stosowne analizy przed i po jego walce. Starcie ze Stefanem Struve jest już przeszłością, dlatego przedstawiamy Wam analizę po pojedynku z holenderskim wieżowcem. Najważniejszą informacją jest ta, że Marcin przełamał pasmo dwóch porażek i powrócił na zwycięski tor. Na gali UFC FN 134 Polak jednogłośną decyzją sędziów odprawił Stefana Struve, dla którego była to trzecia, kolejna przegrana walka z rzędu.

Marcin już od początkowych sekund pojedynku przejawiał czujność, niezbędną przy walce z zawodnikiem o warunkach Struve. Holender rozpoczął od kopnięć utrzymując Polaka na dystans. Marcinowi udało się jednak obalić, co jak przewidywaliśmy okazało się na przestrzeni całego pojedynku kluczem do sukcesu. Po powrocie do stójki Struve znów trzymał Tyburę na dystansie przy pomocy kopnięć. Uniejowianin zdołał jednak zadać kilka ciosów oraz na sam koniec zaznaczyć przewagę w rundzie kolejnym obaleniem. Drugą rundę Polak rozpoczął atakując korpus przeciwnika. Następnie po obaleniu to Tybur dyktował warunki pojedynku. Po powrocie do stójki nastąpił mrożący krew w żyłach moment, kiedy to kopnięciem frontalnym Struve naruszył nieco Polaka. Pod Marcinem ugięły się kolana jednak zdołał on wejść w klincz i stamtąd przetrwać do końca rundy. Trzecia odsłona wyglądała podobnie do poprzednich rund, jednak zawierała najwięcej walki w stójce. Holender stosował sporo kopnięć, na które Polak odpowiadał low-kickami. Kolejno Tybur zdołał obalić po raz kolejny i tam dokończył walkę kontrolując przeciwnika i zadając mu liczne uderzenia z góry.

Źródło: fightmetric.com

Marcin obalił przeciwnika aż pięciokrotnie (na siedem prób) i pokazał bardzo efektowną pracę w klinczu. W tym starciu to Polak dominował zapaśniczo, więc nasza predykcja okazała się słuszna. Mimo niebezpiecznych uderzeń i kopnięć rywala Marcin potrafił znaleźć drogę do szczęki przeciwnika trafiając kilkukrotnie w stójce. Dokładne statystyki zadanych ciosów prezentują się następująco:

Jak widać, to Polak dominował zarówno w ilości zadawanych ciosów oraz zastosowanych obaleń. Elementem dającym Marcinowi zwycięstwo okazała się rewelacyjna kontrola przeciwnika z góry. To właśnie w parterze Tybur zadawał potężne ciosy łokciem oraz uderzenia młotkowe. Jeden z ciosów mocno rozciął brodę Holendra powodując drastycznie wyglądającą ranę. Struve nie potrafił wykorzystać swoich umiejętności parterowych w sposób, który zagroziłby naszemu zawodnikowi. Marcin zadał w parterze 22 ciosy, podczas gdy rywal zdołał zadać zaledwie jeden (!) celny cios w tej płaszczyźnie.

Pojedynek nie był może walką roku czy też najlepszym występem w karierze Marcina. Była to jednak bardzo ważna walka, w której Marcin pokazał swoje umiejętności zapaśnicze i parterowe. Co najważniejsze przełamał passę porażek i nie poddał się ciążącej na nim presji. Wierzymy, że to już stały powrót na zwycięski szlak. Na koniec spróbujmy przewidzieć, kto mógłby być kolejnym rywalem Polaka. Bardzo ciekawymi zestawieniami byłyby starcia z Juniorem Dos Santosem, wygranym walki Oleinik/Hunt czy też rewanż z Derrickiem Lewisem. Jeżeli macie swoje typy na przyszłe zestawienia – podzielcie się nimi w komentarzach.

Komentarze

Zostaw komentarz

Top