Analiza walki Marcin Tybura vs Derrick Lewis

Już w najbliższą niedzielę, osiemnastego lutego w Austin w Texasie odbędzie się gala UFC FightNight 126: Cowboy vs. Medeiros. Wydarzenie to pomieści na karcie walk aż 12 pojedynków i wśród takich nazwisk jak Cerrone, Piechota czy Alves nas najbardziej elektryzuje pojedynek Marcina Tybury z Derrickiem Lewisem. Zapraszamy do naszej analizy tego pojedynku. 

W myśl starego powiedzenia „co się odwlecze to nie uciecze” dostajemy bowiem kolejną próbę zestawienia starcia Tybura vs Lewis, które pierwotnie planowane było jeszcze w roku 2016. Od tamtej pory obydwaj zawodnicy mogą pochwalić się bilansem walk 2-1 przy czym zarówno Marcin jak i Derrick wychodzą do walki ze sobą po porażkach poniesionych w ostatnich pojedynkach. Który z nich wkroczy na zwycięski szlak a który powiększy pasmo porażek?

Derrick Lewis znany jest z potężnego ciosu i dużej eksplozywności w początkowych momentach walki. Każdy, kto oglądał nokauty w jego wykonaniu rozumie skąd wziął się jego przydomek „czarna bestia”. Statystycznie w trakcie kariery w UFC Amerykanin zdecydowanie częściej kończył rywali przez nokaut, i sam jeżeli przegrywał to w taki sam sposób. Mark Hunt oraz Shawn Jordan pokazywali jak ubić Amerykanina a z każdą minutą walki sztuka ta jest łatwiejsza ze względu na kiepską kondycję Lewisa. Stosunkowo łatwym wydaje się plan zakładający przetrwanie pierwszych szarży Amerykanina a następnie jego skuteczne rozbijanie. Marcin jest zawodnikiem twardym, który nigdy nie został czysto znokautowany, w dodatku posiada o wiele lepszą kondycję, więc w jego wykonaniu jest to plan z gatunku tych realnych. Walka Polaka z Fabricio Werdumem pokazała braki w kontrofensywie więc liczymy na to, że Marcin wyciągnął odpowiednie wnioski z poprzedniego starcia w UFC. Stójkowo Marcin posiada minimalną przewagę długości nóg, przy czym to Derrick Lewis ma większy zasięg ramion. Marcin słynie ze swoich wysokich kopnięć i te będą idealną bronią w późniejszych rundach gdy Lewis straci już pierwszy ogień i ze zmęczenia będzie opuszczał ręce.

Tybura_vs_Lewis

Źródło: UFC.com

Całkiem dobrą stroną Amerykanina są jego zapasy. Derrick Lewis potrafi wykorzystać swoją wagę oraz warunki fizyczne do pracy w klinczu i samo łapanie w klamrę zawsze do czegoś u niego prowadzi. Często w późniejszych rundach walki sam klincz sprowadza się u Lewisa do statycznego uchwytu i wypracowania chwili odpoczynku, co może stanowić dobrą okazję do kontry dla zawodnika z lepszym cardio. Pokazują to także statystyki, według których obrona obaleń Derricka to zaledwie 57%, a główną przyczyną braku obron jest gorsza kondycja pod koniec walki. Elementy zapaśnicze są walorem Amerykanina który na pewno trzeba docenić. Warto jednak zauważyć, że Marcin Tybura na przestrzeni ostatnich pojedynków doszlifował swoje umiejętności w tym aspekcie. Jego obrona obaleń w UFC wynosi ponad 81%.

Największą niewiadomą w przypadku potencjalnej analizy tego starcia jest płaszczyzna parterowa. Zarówno Marcin Tybura jak i Derrick Lewis ani razu nie poddawali swoich rywali czy też sami nie byli poddawani w trakcie walk pod banderą UFC. Jednakże to co zawodnicy prezentowali w swoich poprzednich pojedynkach pozwala nam na założenie prawdopodobnego scenariusza ewentualnego starcia na chwyty. Czarna Bestia zazwyczaj wykorzystuje walkę w parterze do dobijania ciosami rywali, ewentualnie do dociskania rywala i wywoływania pasywności która w momentach dużego wysiłku pozwala mu na chwilę odpoczynku. Marcin jako doświadczony grappler częściej walczy o pozycję dogodną do skończenia czy też do wykończenia przeciwnika ciosami. Polak zdecydowanie bardziej czuje tę płaszczyznę i walczy w parterze bardziej inteligentnie. Ciężko powiedzieć jak będzie wyglądało ewentualne starcie parterowe tych dwóch zawodników jednak to Tybur wydaje się być na papierze zdecydowanie lepszym grapplerem i na tym polu walki będzie miał zdecydowanie większe szanse na wygraną.

Po dobrej chociaż przegranej walce z Fabricio Werdumem ciekawi jesteśmy dalszego rozwoju i walki Marcina Tybury. Derrick Lewis zdaje się już myśleć tylko o walce z Francisem Nganou i nie doceniać naszego zawodnika. Liczymy więc, że Tybur poskromi Czarną Bestię pokazując jej miejsce w szeregu i powracając na szlak wygranych. Nasz typ to Marcin Tybura przez jednogłośną decyzję. 

Komentarze

Zostaw komentarz

Top