Marcin Tybura vs Fabricio Werdum – analiza po walce

Tuż przed ostatnią walką Marcina Tybury dla organizacji UFC opublikowaliśmy na naszym blogu analizę potencjalnego starcia oraz przewidywania na ten pojedynek. Dziś już wiemy, że niestety Marcin pojedynek przegrał, jednak nie była to porażka która przyniosła wstyd. Wręcz odwrotnie. Marcin wyszedł do pojedynku bez kompleksu i nie raz zaskoczył swojego rywala stawiając mu znaczny opór. Jakkolwiek ciężko gloryfikować mimo wszystko przegraną walkę, prezentujemy naszą analizę przebiegu pojedynku. Co zagrało, co zawiodło i czego zabrakło? Zapraszamy do dalszej części wpisu.

Przede wszystkim, tak jak przewidywaliśmy w naszej wcześniejszej analizie Marcin świetnie bronił wszelkich obaleń ze strony Brazylijczyka. Werdum zaledwie raz na siedem prób sprowadził Marcina na ziemie co dało mu skuteczność 14%. Sam Tybur obalał tylko raz, za to skutecznie. W walce zagrała więc świetna dynamika i obrona obaleń, zabrakło nieco więcej agresji i ciosów kontrujących po wybronieniu próby obalenia. Marcin bił nieco mniej od swojego rywala i to głównie ilość ciosów oraz narzucona przez Brazylijczyka presja pozwoliła mu objąć prowadzenie i zwyciężyć na kartach sędziowskich. Marcin nie odstępował w ilości zadawanych ciosów drastycznie, ale niestety znacząco. Z 269 ciosów jakie zadał Tybur celu trafiło 137. Warto zauważyć że aż 127 z nich zostało w statystykach uznane za ciosy znaczące, co świadczy o tym, że nasz zawodnik bił mocno. Sam Brazylijczyk trafił 179 (w tym 155 znaczących) ciosami na 290 wyprowadzonych. Zabrakło niewiele uderzeń oraz pomysłu na agresywną grę Brazylijczyka.

analizaciosow

Źródło: fightmetric.com

Zgodnie z przewidywaniami Marcin poprawił także kondycję. Nie jest to najwyższy możliwy poziom jednak widać zdecydowaną poprawę która cieszy i bez wątpienia jest to dobry kierunek. Nawet w piątej rundzie Marcin był w stanie wystrzelić high-kickiem który zachwiał Werdumem. Wysokie kopnięcia to bardzo mocna broń Marcina i wielka szkoda że nie wykorzystał jej jeszcze bardziej. Podobnie jak przy ilości zadawanych ciosów zabrakło nieco agresji oraz wywierania presji na rywalu. Ponadto ładne kombinacje i ciekawe uniki to kolejne atuty Marcina z jego ostatniej walki. Tybur jak na zawodnika wagi ciężkiej bardzo dobrze opanował pracę na nogach. W samym pojedynku łatwo zmieniał ustawienie na tak zwanego „mańkuta” co wymaga sporych umiejętności i pewności siebie.Jedyną przewagę w ilości ciosów zawodnik z Uniejowa zdobył w ilości niskich kopnięć. Skuteczne okopywanie nóg rywala okazało się niestety niewystarczające. Zabrakło także nieco większej ilości uników, szczególnie gdy Werdum łapał w klincz i zaczynał zadawać kolejne ciosy kolanami. Z pewnością 25 minut walki Marcina będzie dla jego obozu świetnym materiałem do poprawienia wszelkich błędów i opracowania strategii ich eliminacji i dalszego rozwoju umiejętności.

Mimo porażki naszego zawodnika mamy kilka powodów do radości. Marcin Tybura pokazał nam swoje pozytywne strony oraz progres względem poprzednich występów. Znając Marcina i widząc sposób w jaki się rozwija wierzymy, że z czasem będzie wygrywał jeszcze głośniejsze pojedynki pokonując równie wysoko notowanych rywali.

Komentarze

Zostaw komentarz

Top